Archive for the ‘bankowosc’ Category

Znaczny spadek wartości lokat

Kilka lat temu Polacy bardzo chętnie korzystali z ofert bankowych lokat pieniężnych. Znajdowało Siena nich ponad pięćdziesiąt miliardów złotych, co stanowiło bardzo duży odsetek będącej w obiegu gotówki w naszym kraju. Takie zjawisko w ekonomii uznawane jest na dłuższa metę za korzystne, bowiem skutkiem ubocznym jest wtedy malejąca inflacja i bezpieczeństwo wypłacalności całego systemu bankowego. Wydawałoby się, że taka sytuacja będzie trwać wiecznie, zważywszy, że wśród Polaków panował coraz większy optymizm, dotyczący naszej kondycji finansowej. Jak wiadomo, chętniej decydujemy się na zamrożenie swoich oszczędności w czasach, kiedy wydaje nam się pewnym, że będziemy mieli pracę i nie zabraknie nam na chleb i codzienne wydatki. Tymczasem sielankę zburzyło nadejście powszechnie uważanego za największy od stu lat kryzys ekonomiczny. Polacy wpadli w panikę i zaczęli wycofywać swoje lokaty. Tym sposobem ich łączna wielkość zmniejszyła się o ponad połowę, co oznaczało już poważne kłopoty w bankach. Jak na razie nic nie wskazuje na szybką poprawę w tym temacie, co może wskazywać na dalszy ciąg niepewności w naszym kraju. Potęgowane to jest kolejnymi już głosami, ostrzegającymi nas przed możliwością wybuchu kolejnej fali kryzysu na świecie. Nie można się dziwić, że w takich sytuacjach nie myślimy o ewentualnych zyskach za kilka miesięcy lub lat. W dobie kryzysu żyje się bowiem chwilą, ciesząc się, że należała ona do udanych.

Ważny indeks ekonomiczny dla gospodarki

Ekonomiści, chcąc ocenić stan w jakim się znajduje badana przez nich gospodarka, muszą się posługiwać kilkoma bardzo ważnymi z ich punktu widzenia wskaźnikami. Należy do nich niewątpliwie wzrost produktu krajowego oraz inflacja. To ostatnie powoduje i większości panikę, chociaż zjawisko inflacji może być w ściśle określonych warunkach zjawiskiem pozytywnym. Z pozostałych określeń można wymienić stopy procentowe, niezależnie czy kredytowe czy lokat bankowych. Właśnie to ostatnie zagadnienie było niedawno na ustach wszystkich ekonomistów w naszym kraju. W Polsce rozgorzała dyskusja nad pomysłem podniesienia stopy procentowej lokat bankowych, co pomogłoby skuteczniej walczyć z rosnącym zjawiskiem inflacji. Przez pojęcie lokat nie uważa się tylko i wyłącznie umowy pomiędzy bankiem a klientem, który wkłada do niego swoje pieniądze na określony odcinek czasu, dostając w zamian za to premię. To również jeden z najważniejszych wskaźników w bankowości, bowiem od wielkości oprocentowania lokat zależy cena, za jaką banki pożyczają sobie wzajemnie pieniądze. To z kolei ma kolosalny wpływ na oprocentowanie kredytów i pożyczek a pośrednio i na stan naszej gospodarki. Wzrastająca presja na Rade Polityki Pieniężnej, dotycząca podniesienia stóp procentowych lokat bankowych, może w końcu doprowadzić do ich wzrostu. Należy jednak uważać, aby takim krokiem nie schłodzić za bardzo naszego rozwoju, albowiem może to oznaczać regresję.

Nowy program nauczania w szkołach

Ministerstwo Edukacji Narodowej we współpracy z Ministerstwem Finansów oraz wieloma największymi bankami w naszym kraju, wprowadziły do nauki w polskich szkołach nowy program edukacyjny. W pierwszych klasach gimnazjalnych namawia się dzieci i młodzież do zakładania lokat bankowych na niewielkie sumy. Chodzi o kwoty rzędu pięciu albo dziesięciu złotych miesięcznie, co nie powinno być zbytnią uciążliwością dla rodziców. Lokata taka byłaby traktowana jak normalny tego typu instrument finansowy i kończyłaby się wypłaceniem zainwestowanej sumy wraz z naliczonymi odsetkami. Można usłyszeć głosy oceniające tego rodzaju inicjatywę jako stratę czasu i bezsensowne nakłanianie dzieci do podejmowania decyzji, na które mają jeszcze czas. Tymczasem specjaliści do spraw dydaktyki i wychowania dzieci i młodzieży wspominają, iż tego rodzaju programy mogą się przyczynić do wyrobienia u najmłodszych nawyku oszczędzania, co może się przydać w późniejszych latach. Rodzice jak na razie oceniają te działania pozytywnie, dając się przekonać o dobroczynnym wpływie na psychikę ich pociech. Zamiarem tego wszystkiego rzeczywiście było wyrobienie u naszych dzieci i młodzieży odruchu oszczędzania. Dawniej były od tego Szkolne Kasy Oszczędności, które jednak zanikły na dobre dziesięć lat temu. Banki traktują to jako działania edukacyjne a program jest możliwy także dzięki wsparciu finansowemu z budżetu Unii Europejskiej.

Piramidy, czyli kolejne cuda gospodarcze

Pamiętamy dobrze lata dziewięćdziesiąte ubiegłego stulecia. Jednym z ich znaków rozpoznawczych była rodząca się wolna gospodarka, co niestety nie zawsze przebiegało w zgodzie z prawem i poczuciem sprawiedliwości. Jednym z przejawów takich machlojek finansowych była sprawa licznie powstających wtedy tak zwanych piramid finansowych. Chodziło w nich o to, że po zainwestowaniu jakiejś sumy i ciągłym polecaniu znajomych, którzy robili to samo, mieliśmy po pierwsze możliwość wyjęcia swojej gotówki, wraz z premią za znajomych. Im więcej dzięki nam znajomych siedziało w tym interesie, tym więcej mieliśmy płacone. Mechanizm polegał na tym, że płacono z pieniędzy które wnosili następni ludzie, więc aby mogło to funkcjonować, trzeba było szukać bezustannie nowych chętnych. W końcu musiał nastąpić taki moment, kiedy nie było już chętnych a ludzie wpłacający pieniądze domagali się ich oddania. Kasa okazywała się pusta a ludzie zostawali na lodzie. Skalę takich piramid można uzmysłowić sobie na przykładzie Albanii, gdzie ponad połowa mieszkańców tego zacofanego i biednego kraju padła ich ofiarą. Skończyło się na wojnie domowej i obaleniu rządów. W Rosji do dziś działa wiele takich piramid, które mają tylko inną nazwę. Znane są pod pojęciem lokat aktywnych i są jak na razie dozwolone przez tamtejsze prawo. Ponad dziewięć milionów obywateli tego kraju może nagle okazać się bankrutami a pierwsze głosy nawołujące do skończenia z tym procederem padały już dziesięć lat temu. Jak na razie bezskutecznie.

Białoruś panicznie ratuje swoją gospodarkę

Aleksander Łukaszenko bieżący rok nie będzie mógł zaliczyć do udanych. Nie chodzi o jego osobiste samopoczucie, które zapewne nie jest najgorsze po kolejnych sfałszowanych wyborach w jego kraju, tylko o kondycję w jakiej się znajduje gospodarka Białorusi. Dotychczas, dzięki współpracy z Rosją i korzystaniu z jej zasobów gazu, ropy i pieniędzy, państwo to, pomimo archaicznego przemysłu, mogło się pochwalić niewielkim wzrostem. Tymczasem w tym roku Rosja skończyła subsydiowanie swojego sąsiada i ceny ropy i gazu wzrosły dwukrotnie. Aby uchronić się od buntów społecznych, dyktator decydował się na przyznawanie hojną ręką podwyżek płac. Towarów jednak w sklepach nie było, więc inflacja rozkręcała się coraz bardziej. Aby nie dopuścić do jej gwałtownego skoku, bank państwowy zdecydował się na przymusowe zamrożenie części zarobków i emerytur. Oficjalnie nazwano to lokatą bankową na cele restrukturyzacji państwa. Tymczasem jest to sposób na wycofanie kilku miliardów dolarów z rynku, aby zmniejszyć inflację i zapewnić dochody państwa. Ten kontrowersyjny sposób, a jeszcze bardziej krytykowana metoda wykonania, nie jest wymysłem Łukaszenki. Za pomysłodawcę uważa się jednego z radzieckich ekonomistów, który w latach dwudziestych ubiegłego stulecia zastosował taką samą operację. Skutek był opłakany dla ludności, bowiem zabierano im ostatnie pieniądze, ale dzięki temu nastąpić wzrost dochodów państwa a ludzi uzależniono całkowicie od łaski i niełaski władzy ludowej.

Chińskie banki walczą z inflacją

Chiny od wielu lat uważane są za potęgę gospodarczą, która przeżywa jeden z najwspanialszych okresów we współczesnej historii. Bardzo wysoki wzrost gospodarczy przyczynia się do przeobrażenia tego wielkiego i licznego kraju z typowo rolniczego w nowoczesne, przemysłowe centrum o światowym zasięgu. Jednakże tak wielki rozwój w kraju liczącym ponad miliard mieszkańców, może sprawiać również i problemy. Chińczycy dotychczas nie mogli pochwalić się znaczącym polepszeniem swojej sytuacji, jeśli chodzi o średnie zarobki. Wynoszą one niewiele ponad dwieście dolarów w największych miastach i o wiele mniej na prowincji. Właśnie tania siła robocza stanowiła potężny atut chińskiego państwa. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że nastąpiła tu zmiana. Chińscy obywatele domagali się podwyżek i w końcu im się to udało. W ciągu dwóch lat wyniosły one ponad dziesięć procent. Taka masa gotówki na rynku przyczyniła się do wzrostu inflacji, która ma negatywny wpływ na dalszy rozwój gospodarczy tego kraju. Bank centralny, z polecenia rządzącej Partii zdecydował się na podjęcie radykalniejszych kroków mających przeciwdziałać zjawiskowi inflacji. Jednym z takich rozwiązań wydaje się być nakłonienie ludzi do zakładania lokat. Wiązałoby się to z zamrożeniem sporej części pieniędzy, przez co zmniejszyłaby się presja inflacyjna. Chiny stoją przed dylematem, nie czy w ogóle wprowadzić takie działania, ale w jakiej skali.

Unia Europejska martwi się lokatami

Parlament Europejski ciągle obmyśla sposoby, które pozwoliłyby na uratowanie Grecji przed ogłoszeniem przez tamtejszy rząd bankructwa. Taka ewentualność byłaby dla Wspólnoty Europejskiej tragedią, bowiem jak na razie pożyczono Atenom kilkaset miliardów euro pożyczek, które umożliwiają temu krajowi realizowanie codziennych zamierzeń, czyli wypłacanie emerytur, pensji jak i płacenie za rozpoczęte inwestycje centralne. Wydaje się jednak, ze ta suma nie wystarczy i Grecy wyciągają rękę po więcej. Przybiera to znamiona szantaży, bowiem pożyczkodawcy boją się, ze w przeciwnym razie nie odzyskają tego co wyłożyli Grekom. Unia Europejska nie przyznaje się do tego, ale chyba zdaje sobie sprawę z faktu, iż znajduje się sytuacji bez wyjścia. Grecka tragedia, a właściwie komedia jest tym większa, ze kraj ten nie przejmuje się w ogóle zaleceniami, jakie reszta Wspólnoty im daje. Ostatnią kością niezgody były lokaty, jakie oferowały obywatelom tego kraju banki państwowe. Oferowały one oprocentowanie na tyle wysokie, że stało się to aż niebezpieczne dla wypłacalności tych instytucji. Wiadomym jest, że spłata zobowiązań byłaby możliwa z pożyczek europejskich, jakie ciągle się Atenom przyznaje. Napięcie pomiędzy Grecją a Unią rośnie, co nie zmienia faktu, iż kraj ten nadal lawiruje nad przepaścią. Nikt nie wie jak i kiedy ta sytuacja się skończy. Jedno jest jednak pewne. Zapłacimy za to my wszyscy, niezależnie od tego czy chcemy czy nie.

Nowy podatek zasili wpływy budżetowe

Za nami kolejne wybory parlamentarne i czas na realizację obiecanych programów wyborczych. Według nich politycy powinni wkrótce zrobić z naszego kraju krainę miodem i mlekiem płynącą a nasze zarobki powinny z dnia na dzień eksplodować od nadmiaru. Okazuje się jednak, że może być zupełnie odwrotnie. Rząd zapowiedział już, czyli w dwa tygodnie od jego powołania, że w życie wejdzie ustawa powołująca nowy podatek. Ma być on nakładany na wszelkiego rodzaju lokaty bankowe, co samo w sobie nie jest niczym nowym. Kilkanaście lat temu podobny projekt wprowadzono w życie, ale nie przyniósł on kroci i pięć lat temu go zniesiono. W międzyczasie przez nasz kontynent przelała się fala kryzysu ekonomicznego, która pomimo tego, iż nas ominęła, to jednak spustoszyła nasz budżet centralny. Premier widzi w nowym podatku szansę na załatanie coraz większej dziury budżetowej. Z drugiej strony banki zachęcają ludzi do zakładania lokat, dzięki czemu mają zapewniony dopływ świeżej gotówki, która poprzez odpowiednie inwestycje ma generować zyski. Rząd z drugiej strony uważa, że upiecze dwie pieczenie na jednym ogniu. Oprócz zwiększonych dochodów państwa, z rynku zostanie wyprowadzony nadmiar gotówki, który w przeciwnym razie mógłby się przyczynić do zwiększenia zjawiska inflacji. Zapewne nie tak wyobrażali sobie mieszkańcy naszego kraju nową rzeczywistość w kraju. Rządzący przekonują nas, że nie było innego wyjścia i wszystko to jest dla naszego dobra. Ale dlaczego dowiadujemy się o tym dopiero po wyborach.

Nowy gracz na polskiej scenie bankowej

Polski system bankowy zdobył na świecie dobrą opinię, jako przewidywalny i obiecujący bezpieczeństwo transakcji oraz duże zyski. Takie cechy są bardzo ważne w bankowości, albowiem na nich opiera się cała filozofia pożyczania pieniędzy, jak również i inwestowania. Bez wzajemnego zaufania mało kto zdecyduje się na wyłożenie własnej gotówki na jakikolwiek zakup. Jeszcze jedną z cech charakterystycznych dla naszej bankowości, jest bardzo duża konkurencja, jaka panuje pomiędzy największymi graczami. Można zauważyć nawet w ostatnich miesiącach pewien trend, polegający na konsolidowaniu się grup bankowych, co najczęściej odbywa się na zasadzie przejmowania mniejszych graczy przez gigantów ze sporym zapasem gotówki. Tym bardziej zdziwienie zagościło na twarzach wielu ludzi z branży ekonomicznej, kiedy ogłoszono wejście na polski rynek kolejnego banku, tym razem z kapitałem włoskim. Takie zdarzenie miało miejsce rok temu i mało kto dawał szansę beniaminkowi na przeżycie. Okazało się jednak, że najmłodsze dziecko polskiej bankowości ma się coraz lepiej i najprawdopodobniej wejdzie w wiek młodzieńczy. Na coraz ciaśniejszym rynku bankowym nowy gracz zaczął zaskakiwać kolejnymi ofertami. Ostatnią z nich była lokata pieniężna, która oferowała jednocześnie ciągły dostęp do naszych pieniędzy. Możliwe to jest dzięki temu, że pieniądze są traktowane jak na lokacie tylko godzinach nocnych. W dzień możemy nimi dysponować jak chcemy, bez żadnych ograniczeń. Takiej oferty nie ma żaden inny bank i jak na razie przez pół roku zdecydowało się z niej skorzystać ponad sto tysięcy osób.

Kuszenie wysokim oprocentowaniem w bankach

Polacy z roku na rok odnotowują wzrost wysokości naszych wynagrodzeń. Nie jest on zbytnio spektakularny, jednakże dane statystyczne mówią wyraźnie, że stajemy się coraz bardziej zamożni. Zmniejszył się znacznie odsetek osób ledwo wiążących koniec z końcem a przybyło za to osób, które są w tej komfortowej sytuacji, że mają nadmiar gotówki. Ekonomiści i specjaliści od inwestycji namawiają wtedy do grania na giełdzie, co rzeczywiście może przynieść spore zyski. Ale istnieje ryzyko, że stracimy a mniejsze sumy w ogóle nie poleca się wiązać z giełdą. Dla takich osób rozsądnym wydaje się założenie lokaty bankowej. Polskie banki zachęcają nas do tego, kusząc w miarę wysokim oprocentowaniem. Było ono jednak zadowalające w czasach, kiedy inflacja w naszym kraju była odnotowywana w wysokości rzędu dwóch procent. Tymczasem według najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego, ceny w naszym kraju wzrosły w ostatnim roku o prawie pięć procent. Zmienia to postać rzeczy, bowiem lokaty są oprocentowane na trzy lub trzy i pół procent. Może zaistnieć więc sytuacja, że zamiast zarobku możemy stracić jakąś część naszych pieniędzy, które zje w tym czasie inflacja. Banki nie mogą bez końca podnosić stóp procentowych, bowiem na rynku jest dużo tego typu ofert i wszelkie inwestycje w obligacje, akcje czy tym podobne instrumenty finansowe, są oblegane i nie przynoszą zysków w spodziewanej wysokości. Dosłowna klęska urodzaju.